Gminne Centrum Kultury i Sportu w Trzebnicy www.biegsylwestrowy.pl
Dziś jest piątek 23 sierpnia Imieniny: Apolinarego, Miły, Róży

Biegniemy dla Szymona

Szymek.png

Wrzesień 2014 roku. Początek roku szkolnego. Ruchliwy poranek. Każdy gdzieś pędzi. Śpieszy się. Szymon jechał do szkoły. Nie dotarł.  To były sekundy. Wybiegł z tramwaju i pędził do kolejnego. Chwila nieuwagi. Uległ drastycznemu zderzeniu z nadjeżdżającym z naprzeciwka tramwajem w wyniku, którego został przerwany rdzeń kręgowy w odcinku C5-C6.

W lipcu zadebiutował w najwyższej klasie rozgrywkowej  jako najmłodszy zawodnik drużyny baseballowej, we wrześniu rozpoczął naukę w liceum. Po 5 dniach, 5 września w brutalny sposób jego życie niczym domek z kart rozsypało się... „Gdy o poranku w progu swojego domu witasz policjanta, trzymającego w ręku legitymację szkolną Twojego syna, nogi same uginają się pod ciężarem strachu jaki w jednej chwili rozrywa serce” – wyznaje tata. Na wyjaśnienia nie było czasu. Liczyła się każda minuta, aby ratować życie Szymona. W drodze na blok operacyjny ujrzeliśmy naszego syna. Podłączony do masy licznych urządzeń, wyglądał jakby spał. Nie spał. Walczył o swoje życie. Prognozy lekarzy, rozdzierały nasze serca. W modlitwach błagaliśmy Boga by nie opuszczał naszego syna i nie odbierał ostatniej nadziei. Szymon zaskoczył wszystkich. Już po 12 godzinach odzyskał przytomność.

 

Poza walką z widokiem własnego dziecka walczącego o życie na szpitalnym łóżku, czekały nas jeszcze trudne rozmowy. Bo jak wytłumaczyć 16-latkowi, że zamiast uniesień na baseballowym boisku rozpoczyna walkę o samodzielny oddech i zamiast biegiem po kolejne medale, rozpoczyna walkę by chociażby usiąść na łóżku.

 

„Tato czy wyjdziemy na spacer?” – po długich tygodniach spędzonych na OIOMie, okrężną drogą o stan swojego zdrowia zaczął wypytywać Szymon.  To pytanie, które wyciskało łzy rozpaczy, zmieszanej z nadzieją w oczach naszego syna. Załamanie i bunt. Nowa niespodziewana rzeczywistość, z którą nie tylko musiał się zmierzyć, ale również nauczyć się na nowo żyć. Przełomowym momentem było spotkanie z ludźmi, którzy podobnie jak on, mimo utraty zdrowia odnaleźli pasję, możliwości i szansę. Umieranie odłożył na później. Odżyła dawno nie widziana w jego oczach nadzieja.

Rehabilitacja rozpoczęła się niemal natychmiastowo. Wspólnie z zespołem lekarzy, wybrany jeden z najlepszych ośrodków rehabilitacyjnych w Polsce. Coraz więcej trudnych pytań, coraz mniej pewnych odpowiedzi. Gdy Szymon układał w głowie kolejny plan o samodzielnym chodzeniu, my nie byliśmy pewni czy kiedykolwiek będzie mógł samodzielnie oddychać, siedzieć. „Chce powrócić do zdrowia” – pewnym głosem wyznał Szymon – „To jak strzelać w ruchomy cel” - myśleliśmy.

Niemożliwe stało się możliwe. 4 miesiące, tyle czasu Szymon potrzebował by rozpocząć procedurę odzyskiwania sprawności. Na pierwszy ogień pozbyliśmy się respiratora, po wyczerpujących tygodniach starań z unieruchomionej pozycji leżącej po raz pierwszy usiadł na wózku. Nie jest roślinką, jak zapewniali lekarze. Z uśmiechem walczy i pokonuje kolejne bariery. A los pozstawił przed nim ich wiele. Skumulowana rehabilitacja przysługująca z NFZ usprawniła obręcz barkową i łokieć. Podniosła z łóżka i dała szansę na samodzielność. Niestety Szymon limit wykorzystał z nadmiarem. Przez najbliższe lata nie przysługuje mu szansa na korzystanie z nieodpłatnej rehabilitacji. „To tak jakby według NFZ wyzdrowiał” – wyznaje tata. Jeszcze tak wiele jest do zrobienia.

Najbliższe 2 lata będą kluczowe dla odzyskania największej z możliwych sprawności. Szymon przyjął z ogromną pokorą to co go spotkało. Zaakceptować to,  czego nie może zmienić i każdego dnia stara się zmieniać  to, co może, a co będzie prowadzić do zdrowia. I garda w górę! On – nastolatek z duszą sportowca o nieskrywanej nadziei na przyszłość. My – darczyńcy o wielkich sercach, którzy możemy mieć swój udział by pomóc odegrać tą role Szymonowi najlepiej jak potrafi. Pragniemy zebrać środki na intensywne półroczne wyzwanie rehabilitacyjne Szymona.

Szymon.png